czwartek, 30 czerwca 2011

Trzy żywioły. Żywioł drugi...?








Dzisiaj jeszcze więcej zdjęć.
Jeśli wiesz, jaki żywioł jest interpretowany tym razem, napisz komentarz.
Więcej informacji we wczorajszym poście i moim komentarzu do niego.
Żadna z Was nie nazwała tego co prezentuję, przypomnę, że to kontynuacja serii.
Życzę dobrej zabawy.

środa, 29 czerwca 2011

Trzy żywioły. Żywioł pierwszy...?





























Jeszcze nigdy nie wkleiłam takiej ilości zdjęć. Może ułatwią zagadki.
Przez trzy dni będę prezentować detale trzech prac, które już na pewno wiecie, czym są.
Zagadki będą polegać na tym, żeby prawidłowo nazwać żywioły, które były inspiracją do wykonania prac.

Pierwszej osobie, która prawidłowo wykonana zadanie, prześlę małą niespodziankę.
Wasze komentarze wyłonią zwycięzcę.
Miłej zabawy.

wtorek, 28 czerwca 2011

Światło otulone nocą.




To kontynuacja serii. 
Pewnie już wiecie, co się zapowiada.
Jutro w świetle dnia, ale równie tajemniczo.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Espadryle po liftingu.


Dzisiaj koniec przynudzania i to tak banalnymi butami.
Jednak muszę przyznać, że robienie zdjęć przy zachodzącym słońcu daje, jak to mówią profesjonaliści najlepsze światło.
Zdjęcia są jakby w otulinie, a moje chłodne w szarości kafelki na balkonie, nabrały łososiowego ciepła.




sobota, 25 czerwca 2011

Jedna noga- jeden...




Dokładnie rok temu kupiłam espadryle, bo bardzo lubię w nich chodzić.
Kosztowały aż 2 zł, wiadomo wyprzedaż marketowa.
Leżakowały dość długo, bo nie mogłam dokupić sznurka aby pasował do podeszwy.
Są w stylu ekologiczno- rustykalno- śródziemnomorskim, lub takim jak kto woli.







Tak wyglądały na początku.

piątek, 24 czerwca 2011

Ekologicznie czyli coś na ...









Ostanie zdjęcie mówi już na...co.
Jutro ciąg dalszy. Trochę będę przynudzać.

czwartek, 23 czerwca 2011

Już miesiąc minął w przelocie.





Jest z nami równy miesiąc.
Nastawianie aparatu na opcję ruch, nic nie daje.
Psoci tak jak Gremliny, ale nieszkodliwie- czyli jednak Gizmo.
Wniósł dużo wesołości aby usunąć smutek.
Przyniósł do domu szczęście.









Wyjątkowo dość statecznie.
Jak to kot chętnie przy oknie.

Kwiaty na podwójne święto.







Kwiaty na Dzień Ojca i Boże Ciało.
Miły zbieg świąteczności.










Kawałek płócienka wykonany na początku XX wieku, przez moją babcię.
Niestety nici jedwabne nieco ściągnęły tkaninę. Trzeba będzie pomyśleć, co z tym zrobić, bo za długo leży bezczynnie.
Haft wykonany na maszynie "Singer" z napędem mechanicznym, za pomocą stopki  z oczkiem, bez użycia transportera. Muszę przyznać, że dla mnie to trudna technika, jednak widziałam mistrzynie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...