niedziela, 24 listopada 2013

Rozdawajka u Sarmatix.



Czyli to wszystko co wygrałam.
Cudowne, a najbardziej podobają mi się opale (4 pierwsze zdjęcia).





Ślicznie energetyczna jest ta ciupuńka choineczka, albo to coś co mi ją przypomina.





O to moje wszystkie moje zdobycze w rozdawajce.
Nie wszystkie jednak, chciały zapozować w siną listopadową pogodę.
Jeśli znajdę odrobinę czasu, na pewno przedstawię je w moim zastosowaniu, już w blasku słońca.
Jeszcze raz dziękuje Sarmatix za hojność.


piątek, 22 listopada 2013

Znowu filcowe meandry.


Czyli mój ulubiony motyw.
To już druga rzecz z zastosowaniem tej samej włóczki.
Jutro całość, bo i tak pożegnam się z nią.

środa, 20 listopada 2013

"Na jesienną chandrę" w Szufladzie.


Informuję, że po raz pierwszy znalazłam się w zacnym gronie
ze swoją CHUSTĄ.
Dziękuję za wyróżnienie w wyzwaniu SZUFLADY.

wtorek, 19 listopada 2013

Filcowa czapka na jesienną szarugę.



Ot i cała czapka.
Niezwykle delikatna, cieniutka z jednocześnie idealnie spilśniona.
Nie odkształca się i zachowuje formę.
Lubię filcować z błamu, polecam.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Listopadowe filce.


Ta dzianina świetnie sprawdziła się w nuno.
Jutro całość.

niedziela, 17 listopada 2013

Jesienna szaruga.









Listopad w pełnej krasie.
Czekam na nadejście wyłącznie astronomicznej zimy, 
bo wówczas zacznie się wydłużać dzień i jednocześnie dobowa dawka światła.
Wszystko szaro- bure.
Nawet mój kot.
Żeby tak nie dołować, jednak widzicie, że czasem coś błyśnie.

Jutro ciąg dalszy szarzyzny, którą muszę przyznać w ubraniu preferuję.

niedziela, 10 listopada 2013

Rozstrzygnięcie konkursu dla 400 setnego obserwatora...


Szaliczek przyznaję karmnikowi 54.
Jakby nie było, to on był bliżej.
Nagrodę pocieszenia wyślę Elżbiecie, jeśli się do mnie odezwie.
Pomóżcie rozstrzygnąć.
399 był w obserwatorach karmnik 54 a kilka dni później na 401 wskoczyła Elżbieta.
Co w takim razie stało się z 400 setnym.
... w dalszym ciągu czeka prezent.
Pisałam o tym TUTAJ.
Przypominam, że nagroda czeka tylko na osoby zamieszkujące Polskę.
Zapraszam, już tylko jedno miejsce zostało.

wtorek, 5 listopada 2013

Chusta ażurowa na drutach.



Chusta sięga do kolan.
Osobiście nie lubię takich przeszkadzających w ruchach (bo jestem w ciągłym pędzie) i pewnie ją jakoś zamotam.
Najbardziej podoba mi się w niej to, że przez asymetryczność zwija się w samoistnie w ruloniki.

Brakuje mi tylko powyciąganych rogów, które widzę w wileńskich chustach. No cóż skopsałam wykończenie.
Końcowe zdjęcie to motek, od którego wszystko się zaczęło.
Dzisiaj zakupiłam trzy bardzo ciekawe włóczki, to i pewnie się coś z nich pojawi.

Jeszcze raz dziękuję za tak duże zainteresowanie i liczne komentarze.
Pozdrówki dla moich oglądaczy i ich wszelkich domowych żyjątek rękodzielniczych.








Właśnie zgłosiłam chustę na wyznanie w Sufladzie na Jesienną chandrę.


poniedziałek, 4 listopada 2013

Chusta w fazie suszenia.


Czy róg zawsze oznacza chustę?
Jednak miałyście rację.
To chyba pierwsza, którą wykonałam od 40 lat.
Sfotografować to monstrum w maleńkim mieszkanku, to nie lada wyczyn, 
nawet ręcznika brak mi było tak dużego.
Dodatkowo sprawa kocia, 
trzeba było Miłka odseparować od szpilek wbitych w wykładzinę.
Zdjęcia słabe, bo nocne.
Jak widać nie dało się naciągnąć rogów.
Przyczyną jest prawdopodobnie obrobienie brzegów szydełkowym ściegiem rowkowym.






Wzór nie jest mój.
Swojego czasu zapatrzyłam się na niedoścignioną Rosalię.
U niej ta chusta widnieję w nagłówku (zielono, żółto, brązowa).
Wykonałam ją jednak bez wzoru, tylko drogą dedukcji.
Nad bordiurą męczyłam się z dwa tygodnie, z powodu braku koncepcji.
Jak widać nie jest identyczna, jednak wzór nawet u Rosali nie bardzo mi się podobał.
Jest jaki jest i już nic nie będę zmieniać.


Jutro na istocie człeko- pododobnej.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...