wtorek, 8 września 2015

Ikony basmy, ryzy, okłady z Supraśla.


Moja prezentacja muszę przyznać jest bez ładu i składu.
Jednak nie czuję się kompetencja aby dokonać jakiejkolwiek chronologii.
Przedstawiam po prostu kolejne pomieszczenia.
Ponieważ to najbardziej ulubione przeze mnie ikony,
dlatego poświęciłam im najwięcej uwagi.








poniedziałek, 7 września 2015

Miniaturowe ikony i krzyże- muzeum w Supraślu cd.


Wcześniej pisałam, że niektóre ikony były tak małe, że zmieściłyby się w dłoni.





To ekspozycja w kolejnej sali.


niedziela, 6 września 2015

Ikony z Supraśla korytarze interaktywne.


Trójwymiarowość trudno oddać na zdjęciach,
a filmów nie lubię i nie umiem nagrywać.
 



 Jak widać ekspozycja niebanalna,
wyraźnie czuje się klimat minionego czasu.


Trudno nawet będąc tam było odróżnić,
gdzie zaczynają się rzeczywiste schody a gdzie mistyfikacja.





Super gra świateł.
Można by powiedzieć architektura świetlna.







sobota, 5 września 2015

Ikony z Supraśla- kolejna sala.


Wbrew temu co pokazuje zdjęcie, to nie jest przestronna sala.
Mój obiektyw powiększa.
Bardzo ciekawa ekspozycja ikon na walcu.
 

To co zwierała ta szklana szafa, zapierało dech w piersiach.


Robienie zdjęć przez szybę to istna mordęga.
Jednak tu odbił się film prezentowany na przeciwnej ścianie, 
przedstawiający procesję przechodzącą z ikonami.


 Brak naturalnego światła jest naturalne dla ikon.
Właściwie tylko w dużych miastach cerkwie są dobrze doświetlone przez duże okna.
Większość ikon pochodzi z małych drewnianych cerkwi,
których okna przypominały lufciki.
Kilkanaście z nich jest zgromadzonych w skansenie sanockim.
Ci co jeżdżą w Bieszczady i wschodnią Polskę, na pewno je widzieli.
Mimo, że aparat miałam ustawiony na "muzeum" i tak musiałam podciągać kolor w XnView, 
bo  zdjęcia były zbyt ciemne.
Dla ochrony ikon przed światłem,
po przejściu wycieczki wszytko się wygasza.
W korytarzu przed wejściem, wyświetla się, gdzie jest każdy ludzik z wycieczki,
aby nikt się nie zapodział z jakąś ikoną pod pachą.


Na ostatnim zdjęciu widać jak zwiedzający wręcz wchodzą z aparatami na siebie.


piątek, 4 września 2015

Ikony z Supraśla.


Długo zastanawiałam się, na którym blogu mam wkleić zdjęcia.
Mam wszakże jeszcze zdjęciowy.
Zdecydowałam, że tu, wszakże ikony to swojego rodzaju rękodzieło.
Będąc w Białymstoku i okolicach, zachęcona przez  Hannah
zapragnęłam zaglądnąć do Supraśla.
Trzy lata temu byłam w Sanoku, żeby napawać się 500 ikonami w muzeum na zamku,
 i w najpiękniejszym moim zdaniem skansenie w Polsce.
Muzea różnią się diametralnie.
Supraśl ma o 1,2 tys. ikon w tym 300 do ekspozycji (często z odzysku granicznego).
Supraś to muzeum nowoczesne, trochę interaktywne, jednak w miniaturce.
Mimo, że obok Monaster i jak widać na stronie, chlubi się ikonostasem,
w tym samym budynku, to  nie chce oddać dla muzeum więcej pomieszczeń,
mimo, że można po nich jeździć rowerem.
Jak wcześniej pisałam muzeum jest miniaturowe,
dobrze, że zmieniałam obiektyw,
bo w niektórych miejscach nie można się cofnąć nawet  na metr.
Chodzi się z przewodnikiem i cały czas 17 osobowa grupa jest monitorowana.
Nie lubię takiego sposobu zwiedzania, jednak nie ma się co dziwić.
Niektóre ikony są miniaturowe i można byłoby je zmieścić w kieszeni.
Osoba oprowadzająca i jednocześnie bardzo rzeczowo przekazująca informacje,
za każdym razem, gdy grupa przejdzie, gasi światła.
Każdy foci jak i co może, przejście zajmuje około 40 min.



Zdjęcia, nie zawsze oddają klimat, robione z różnych perspektyw (no cóż były wysoko).
W pomieszczeniach było też bardzo ciemno.

Na temat ikon nie będę się mądrować, wszakże zrobiłam tylko podobrazie 
(czyli przygotowałam deskę, do dzisiaj leży i czeka). 
Jeśli chcecie zajrzyjcie do Sarmatix, dowiecie się co ma do powiedzenia profesjonalista.



Dzisiaj przedstawiam pierwsze pomieszczenie stylizowane na katakumby.


Odnośnie muzeum jestem zawiedziona, że nie było na stronie, żadnej informacji o olbrzymich kolejkach i, że najlepiej zapisywać się wcześniej na godzinę wejścia.
W związku z tym, miałam dwa podejścia, a mój kot z mężem 
(który niestety nie mógł z tego powodu zwiedzić), 
czekał w koszmarnym upale, aż jego Pani skończy się oddawać sztuce.
 Nie polecam zwiedzać w czasie wakacji.
Jednak warto było.
Więcej niebawem zdjęć, dla zniechęconych.

piątek, 28 sierpnia 2015

Babeczki kokosowe z mango.


To propozycja na deser lodowy.
Składniki:
  • jedno dojrzałe mango 
  • jedna puszka mleka kokosowego
  • jedna łyżeczka ksylitolu lub cukru
  • następny raz dodam sok z jednej cytryny
Mango obrać ze skóry i odkrawać wokół pestki.
Wszystko wrzuć do koktajlówki, po uzyskaniu jednolitej masy wlać do foremek i zamrozić.


Ja zalałam masą silikonowe foremki, 
bo bez problemy można je ściągnąć.


Najlepiej smakują po godzinie od wyjęcia z zamrażarki.
Można podać z dodatkami jak kto lubi.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...