sobota, 25 maja 2019

Luo pan


Zawsze chciałam mieć ten kompas.
Marzenie się ziściło na gwiazdkę.


Choć nie dam rady opanować zawiłego posługiwania się nim,
cieszy moje oko, bo jest dla mnie doznaniem estetycznym.
Jednak kierunki świata i wypoziomowanie każdy opanuje.


Więcej o kompasie Luo pan znajdziesz TUTAJ.


 Jak widać Miłek równie zainteresowany.


Długo szukałam formy wyeksponowania.
Wreszcie jedna z pobliskich sieciówek zaproponowała mi akuratną półeczkę.
Zostały mi jeszcze dwie większe, które musiałam zakupić w hurcie.

sobota, 18 maja 2019

Dla a' la Fridy.


Gdy zobaczyłam tą koszulę w sieciówce,
od razu skojarzyła mi się z jedną z ulubionych malarek.


Jednak Frida Kahlo choć mniej urodziwa, była znacznie bardziej interesująca.


Jednak kwiaty na głowie były tandetnie.


Odprułam srebrne dżety, po których zostały białe plamy.


Następnie transparentnymi mazakami, zamalowałam plamy.


Na głowie "mojej" Fridy przyszyłam kwiatki oraz fasetkowe kryształki.
Całość przeplotłam taśmą w listki.
W uszach przyszyłam kolczyki z guzików,
 a pod nimi japońskie miniaturowe janczarki.


Frida nosi się dobrze i dźwięcznie pobrzękuje.


Dopiero w lustrze zobaczyłam, 
że kobieta na zdjęciu ma znacznie mniejsze prawe oko.

piątek, 17 maja 2019

Kwiaty dla ...


Czekały prawie 10 lat aby je wykorzystać.
Okazały się jak znalazł.


Dodałam tylko taśmę z listkami.


Jutro o tym dla kogo je wykonałam.


Kwiaty robi się bardzo szybko za pomocą tego o to urządzonka.


Instrukcja obrazkowa.

piątek, 10 maja 2019

Chińska waza.



Przypadkowo stałam się właścicielką tej o to wazy.
Spadkobierczyni nie widziała w niej nic atrakcyjnego.
Nie wszyscy muszą lubić stare przedmioty, a do tego orientalne.
Waza bardzo mi się spodobała, a jednocześnie zaczęła mnie intrygować,
bo nie wiedziałam dokładnie z czym mam do czynienia.
W necie znalazłam, że tego typu naczynia wykonane są z mosiądzu.
Rzeczywiście dźwięczy metalicznie.
Na całej powierzchni zdobiona jest technika emalii komórkowej.
Na obrzeżach ma pasową dekorację z geometrycznym ornamentem.
Często w tego typu technice, uwidacznia się cieniowanie,
delikatnie przechodzące od jednej barwy do drugiej,
co świadczy o dużych umiejętnościach twórcy.


Na mojej wazie jest to widoczne szczególnie na pazurkach smoków
i ich części brzusznej.



Wnętrze wazy pokryte jest barwą kobaltową.


Na zbliżeniu widać małe niedoróbki


Przykrywka zwieńczona dekoracyjną sterczyną, co widać na kolejnym zdjęciu.


Waza jest zdobiona w technice emalii Cloisonné. 
Jest to technika zdobnicza znana w Europie od około 2000 r. p.n.e. 
W Chinach najstarsze przykłady pochodzą z epoki brązu. 
Nazywana jest również emalią komórkową
ze względu na proces jej powstawania. 
Na podłożu tworzy się rysunek z przylutowanych i odpowiednio powyginanych,
 metalowych blaszek lub spłaszczonego drutu. 
Tak powstałe komórki wypełnia się kolorową emalią.
Cały proces możecie obejrzeć TUTAJ i TUTAJ.

Moja waza nie stanowi wartości muzealnej,
prawdopodobnie została wykonana w latach 70- siątych.
Zadziwiające, że ma podstawek, który też nie jest perfekcyjnie wykonany.
Przy jej czyszczeniu poczułam dziwny zapach,
co znowu zachęciło mnie do poszukiwań.


Okazało się, że podstawek jest wykonany z drzewa sandałowego.



Ma przecudny, słodki a zarazem cierpki zapach, trudny do określenia.
Więcej o drzewie sandałowym TUTAJ i TUTAJ.


Może znajdziecie coś jeszcze, proszę piszcie.
Waza zainteresowała mnie jeszcze od strony Feng Shui,
ale o tym w innym poście.

wtorek, 7 maja 2019

Sposób na olej kokosowy.


Można sobie ułatwić sprawę i olej poporcjować.


Ja to zrobiłam w silikonowych foremkach.


Gdy wyjmowałam było gorąco i olej mi się natychmiast rozpływał.


Gdy się go powybiera, wkładamy kostki go lodówki w jakiś pojemnik.


No i mamy gotowe porcje.
Czy słyszeliście o hinduskim olejowaniu ust (TUTAJ).
Polecam jednak efekty wymagają systematyczności 
i są widoczne po dłuższym czasie.

środa, 1 maja 2019

Pasta z tamaryndowca- tutorial cz. III.


Po pół godziny moczenia odcedzamy i przecieramy.


Wkładamy do słoika.
Można jeść przez tydzień i stosować do potraw słodkich i wytrawnych.
Smak nieporównywalny i przebogaty.
Polecam.


Tyle nam zostaje z tego co mieliśmy.


Zostają nam przecudowne pestki.


Przelewamy je wodą i czyścimy z błon 
pozostałych z przetartego tamaryndowca.


Suszymy je.


Trzymałam na słońcu przez dwa tygodnie.



Są przepiękne, po suszeniu zachowują połysk.
Podobno służą do wyrobu biżuterii.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...