Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Stołek, który miał być stołem.

 

 


Kiedyś pokazywałam wam deskę do serów.
Dostałem wówczas dwa plastry brzozy.
Z mniejszego powstała deska z drugiego całkiem niedawno stołek.
W pierwszej wersji miał być małym stolikiem ale okazał się za mały,
jednak jako stołek w sam raz,
w każdym bądź razie dla naszego kota, 
bo krzeseł zabrakło,
ale to inna opowieść.


Władowałam w niego chyba pół litra oleju lnianego a i tak w końcu,
dołożyłam wosku.


czwartek, 15 października 2020

Stołek garażowy.

Stołek był już kilkadziesiąt lat w rodzinie,
kiedyś należał do gabinetu lekarskiego.


Najpierw pomalowałam go na szaro farbą olejną.


Ponieważ to stołek garażowy
a przy garażu rośnie żywopłot, to właśnie on stał się inspiracją.
Zrobiłam zdjęcia, żywopłotu, wydrukowałam i wycięłam liście.


Ułożyłam kompozycję.


Zdjęcia słabe, bo garażowe.


Liście przyklejałam wikolem.



Pewnie widzicie, że impregnat jeszcze nie wysechł.
Ponieważ jest zimno i wilgotno, pewnie będzie to trwało kilka godzin.
Dlatego trzeba będzie jeszcze będzie jeszcze raz utrwalić.
Tym bardziej, że widzę iż nie wszędzie papier się przykleił.
Zero słońca to też nie widać co się robi.




Okazało się, że nawet mucha przysiadła.


Zdjęcia szarobure takie jak wczorajsze ulewy.
Gdy będzie słońce, jeszcze raz obfocę.

 


  

 Muszę przyznać, że jestem bardziej zadowolona niż się spodziewałam.



niedziela, 6 września 2020

Geograficzna wodniarka.

 

Większość z oglądających nie pamięta lub nie wie, co to jest wodniarka.

 Otóż kiedyś, czyli w moim wczesnym dzieciństwie, mało kto miał wodę w kranie, a właściwie w ogóle nie miał kranu i toalety.

 

Wodniarka była meblem, na którym stawiało się miskę do mycia. W większej części trzymano wiadro z wodą, którą przynosiło się najczęściej ze studzienki na ulicy (obecnie hydrantu).
Szuflady pewnie służyły do trzymania przedmiotów służących do toalety.


Zapytacie skąd ją mam.
Otóż w momencie gdy przeprowadziliśmy się do tzw. bloków
woda płynęła już w rurach.
Mój ojciec zarekwirował wówczas wodniarkę jako szafkę do garażu.
 

Obecnie mebel przypadł mojej jurysdykcji.
Jakoś nie mogłam się z nią rozstać, jako jednym z nielicznych reliktów PRLu, o którym najchętniej bym zapominała.


Ponieważ wodniarka dalej stoi w garażu.
otrzymała lifting samochodowy.


Drewniane gałki i część przodów, które nie były z deski, tylko płyty pilśniowej, okleiłam mapą samochodową.


Co się dało pomalowałam białą bejcą, nieco zabarwiając ją na szary błękit. Jak widać blat nieco się rozchodzi.

 

Mapa obejmuje ostatnie wakacyjne wojaże oraz miejsce zamieszkania.

 

Wnętrza pomalowałam farbą olejną, aby były mniej podatne na ścieranie.
Wszystko oczywiście pasuje do wnętrza garażu, który też otrzymał nowy blichtr.


Miałam zrobić zdjęcie przed rozpoczęciem prac, może jednak dobrze, że zapomniałam, bo widok był opłakany, a każdy patrzył na mnie jak na idiotkę, że będę poddawała renowacji to coś.


Niezadowolona jestem jedynie z kleju, którym kleiłam mapę, zabrakło mi wikolu i użyłam kleju do podklejania tapet. Niestety mapa się rozłaziła i powstały pęcherze, nie polecam.
Mapę zabezpieczyłam swoim ulubionym preparatem, którym pracuję przy decoupage.


Bardzo dużo czasu spędziłam z szlifierką w ręku aby zedrzeć, chyba z pięć warstw farby i wybawić plamy od smaru i nie wiadomo czego jeszcze. Dziury i wyszczerbienia zostawiłam, bo głupio byłoby szpachlować. Wszakże to relikt i niech tak wygląda.
 Obecnie wodniarka ma aksamitną powierzchnię i piękne okrągłości. Wszakże już teraz nie produkuje się takich mebli. Wyrzuciłam tylko wyszczerbione, plastikowe uchwyty. Wszystkie zawiasy i zatrzaski działają po 60 latach bez zarzutu.
Ponieważ w garażu jak przed laty brak wody, będzie znowu służyła zgodnie z jej przeznaczeniem.

poniedziałek, 22 lipca 2019

Design za grosz.


Czyli nie wyrzucać niepotrzebnych rzeczy,
szczególnie gdy chcecie otworzyć szynk w starym stylu.
No i oczywiście w Kazimierzu Dolnym.


Jak to się mówi "mydło i powidło"
jednak z niesamowitym klimatem.


Abażurki z serwetek.


Lampy z apaszek.




Jak widać style pomieszane.


Ciekawy i typowy dla kultury napis.


Na tarasie równie pomysłowo.


To wszystko tutaj,
jak powiększysz to się dopatrzysz.
Nie chodzi mi o reklamę.


No i jeszcze trochę sztuki przed szynkiem.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...