Trochę dziecięcej twórczości.
Podobno to objaw starości.
Jednak nikomu nie zaszkodzi.
Malowane wieczorem, dopiero na zdjęciach widać niedoróbki.
Portretowany przyjął bez zastrzeżeń.
To moje pierwsze tego typu plecenie.
Odbyło się na warsztatach ceramicznych u Pani Agaty, o których pisałam trzy tygodnie temu.
Zdjęć dużo, bo też nie mogłam się zdecydować.
Lubię te jesienne wydłużone cienie i zabawę ze światłem.