czwartek, 24 kwietnia 2014

Zagadkowy Interstone wiosenny 2014.


Ponad tydzień temu wybrałam się na giełdę i nakupiłam:


Poszukiwany angelit.


Azuryt.


Dwubarwny fluoryt.


Labradoryt choć nie planowałam, ale jak zwykle mnie urzekł.


Nikielit, bo pierwszy raz w życiu widziałam.


Miało być niebieskie sokole oko, ale nie wiem co jest.

  
Dwie bryłki coś pomiędzy zielenią a niebieskością,
ale nie pamiętam czym są.
Może Wy wiecie?


Chyba obsydian?
Jednak z pewnością nie śnieżny.


I zając wielkanocny, który kompletnie nie wiem czym jest, 
ale jakieś nitki rutylu, czy czegoś tam w środku widzę.
A Wy?


Ponieważ totalnie bolała mnie głowa, nie do końca wiem co kupowałam.
Pewnie tak jak ja, identyfikujecie: kalcyd pomarańczowy i niebieski, cytryn, ametyst, agat niebieski, nefryt przynajmniej jeden, turkus, chryzokolę, jadeit i jeszcze chyba jaspis oceaniczny i sodalit.
Najgorzej jak nie proszę o zapisanie, bo później mam problem,
a zakupy miały być intencjonalne.
Czy któryś z niezidentyfikowanych to awenturyn i akwamaryn?
Tych też poszukiwałam.

10 komentarzy:

  1. Widzę że udane zakupy :) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zakupy :) Te dwie bryłki pomiędzy zielenią a niebieskością wyglądają mi na akwamaryn. Uwielbiam kamulce, widzę że i Ty też :)
    Pozdrówka wiosenne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj uwielbiam. Jestem w stanie wyprzedać się z wszelkiej kasy, którą mam w portfelu. Zbieram też przydrożne i wyłowione skąd się da. Uwielbiam je trzymać w ręku. Czuję wręcz metafizyczną więź.
    Polowałam na akwamaryn, mam nadzieję, że to on.
    Pozdrówki i dzięki za podpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż o zawrót głowy przyprawia! Zając jest bomba! Zgadza się, to w środku może być rutyl (sagenit) albo czarny turmalin. Okaz niejasny to wg mnie jednak sokole oko. Bardzo ładny okaz. Te dwie bryłki pomiędzy zielenią i niebieskością - ze zdjęcia trudno określić. Ja w takich sytuacjach mam zawsze dosyć agresywną metodę - zarysować kryształem górskim. Jeśli się nie uda, to mogą one być akwamarynem lub topazem. jeśli się uda, to hmmm, nawet fluorytem. O ile oczywiście nie są dobarwiane.
    W sumie fajna łamigłówka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja próbowałam terapeutycznie, ale na mnie to chyba nie działa :( Choć przecież o leczniczym działaniu minerałów mówi się od pradziejów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja byłam też nastawiona sceptycznie, aż minimalna piramidka kryształu górskiego pokazała mi co potrafi. Na zasadzie cytatu z "MIsia" nie pomoże, ale nie zaszkodzi. No cóż spróbować można, jakby nie było na prochy z apteki więcej wydajemy i na dodatek nam szkodą na co innego.
    Jeszcze odnośnie kamieni. Jak sprawdzić czy rubin jest prawdziwy wiem, że ma 9 w skali ale diamentu nie posiadam, żeby go zarysować. Chciałabym od Ciebie kupić jakiś szafir, nie musi być szlifowany, nawet do takich mam większe serce. Daj mi znać jak będziesz coś miała na moją kieszeń.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli to czerwone, które masz zarysuje kwarc, to jest raczej rubinem. Są topazy barwione na czerwono, ale rzadko i dotyczy to tylko kamieni jubilerskich. Jak masz zdjęcie, to wrzuć na bloga, może będzie widać , czy rubin czy nie :) Mówiąc o właściwościach terapeutycznych chyba trzeba uważać, aby rubin nie był dobarwiany, bo materiał pierwotny mógł być nieokreślonym korundem, a przecież i szafir i rubin mają inne właściwości.
    Czarny opal, którego barwa powstała poprzez zabarwienie białego, nie jest zaporowo drogi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie rysuj, szkoda kamienia. W tym wypadku raczej tego, którym byś rysowała ;) Z opisu wszystko wskazuje na rubin. W tamtych czasach tak powszechnie nie dobarwiano różnych kamieni. Dwa odcienie przy oświetleniu też wskazują na rubin. No i ocena jubilera.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...