poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Szuwarowe odgłosy. Część czwarta.








       Na wodzie.















         Na lądzie.














      W przestworzach.









Aplikowana maszynowo wełna żakardowa, haft sznureczek, całość podmalowywana farbami akrylowymi i zdobiona koralikami.

niedziela, 22 sierpnia 2010

Szuwarowe odgłosy. Część trzecia.




Skrzydła ważki aplikowane maszynowo na szyfonie i satynie. Całość podmalowywana farbami akrylowymi i zdobiona koralikami.







Pałki aplikowane maszynowo na aksamicie, łodyżki i kręgi na wodzie wyszywane sznureczkiem. Dodatkowe zdobienia koralikami. Liście malowane farbami akrylowymi.

sobota, 21 sierpnia 2010

Szuwarowe odgłosy. Część druga.

                                                                
 




Aplikowany maszynowo atłasowy nenufar, zdobiony koralikami. Umieszczony na malowanym farbami akrylowymi liściu i konturowany łańcuszkiem.

Woda pomarszczona przez wiatr, wykonana haftem krzyżykowym, cieniowaną barwą kordonka.

piątek, 20 sierpnia 2010

Szuwarowe odgłosy.

Kaczki, gęsi i inne ptactwo- czyli co się dzieje w szuwarach.
Malowane farbami akrylowymi, aplikowane maszynowo, haftowane sznureczkiem i zdobione koralikami.

czwartek, 19 sierpnia 2010

Puszka na coś?




Wczoraj byłam na pokazie: Decoupage i postarzanie krakiem jednoskładnikowym.
W Malowanym kufrze.
Chciałam przypomnieć sobie technikę.




Metalowa puszka to jedna z pierwszych prac, wykonanych dawno temu. Została oklejona różnymi papierami kredowymi w odcieniach beżu i brązu, a następnie polakierowana. Wnętrze pokryte jest czarną farbą akrylową.

środa, 18 sierpnia 2010

Trochę lodu w środku lata.


Tiulowy tunel wypełniony bryłkami kruszonego szkła, przedzielony supłami. Długość regulowana przez wiązanie na kokardkę. Nie należy się bać poranienia- szkło nie kaleczy.

Korale przypominają mi bryłki lodu, można sobie wyobrazić, że chłodzą w upalne dni, albo nosić zimą, bo w pomieszczeniu nie stopią się.

wtorek, 17 sierpnia 2010

Jak szmaragdowe morze.





Bransoletka wykonana z koralików jablonex w kształcie rurek i kulek, nawleczonych na drut, a następnie splecionych w warkocz.
Ozdobne zapięcie bali.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Moje dmuchawce. Koniec "Historii dmuchawca".






To już gotowy produkt- moja pierwsza kamizelka. Jak widać człowiek uczy się na błędach.








Mam nadzieję, że ćwiczenia uczynią mistrza.





Jednak dobrze się w niej czuję i tyle razem przeszłyśmy.


Na koniec jeszcze jeden dmuchawiec, który sam zaświecił w słońcu, tym razem w Juracie.

niedziela, 15 sierpnia 2010

W mikro podglądzie. Z cyklu "Historia dmuchawca".



Dmuchawce potargane przez wiatr, rozczochrane jak to w życiu czasem bywa. Nawet łodyżki im się poskręcały, no ale jakoś się trzymają.

Kamizelka była rozciągana, wycinana i marszczona.
Jednak do końca nie dała się ubezwładnić, dlatego dałam jej trochę swobody.  Filc jest nieprzewidywalny w tym jego urok. Nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki.

sobota, 14 sierpnia 2010

Ulotne jak dmuchawiec. Z cyklu "Historia dmuchawca".

 





Przez dwa dni było deptanie, deptanie i rolowanie. Jak widać powstawało coś na kształt kamizelki.
 
Następnie była, bardzo długa przerwa,bo czasem coś ulatuje jak dmuchawiec i dopiero widać jak jest przemijające.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...