piątek, 4 marca 2016

Guzikomania.








W moim zastosowananiu.
Niebawem całość.

środa, 2 marca 2016

Quilingowe przebiśniegi.


Zachmurzone niebo nie sprzyjało ostrości kolorów.




Poniżej dopełnienie kilkuletniego motywu origami.


wtorek, 1 marca 2016

Wiosennie zakręcone.



poniedziałek, 29 lutego 2016

Kocia tunika.


W dole sukienki jest tunel z gumką ,
po ściągnięciu w pasie można całość podnieść, tworząc tunikę.



niedziela, 28 lutego 2016

Kocia sukienka.



Na zdjęciach wygląda jak burka co ostatnio nie każdemu może się podobać.



sobota, 27 lutego 2016

Koci ubiór już nie na kocie.


Dzisiaj wersja zakapturzona i golfiasta.


W poprzednim poście dodałam opis szycia.

środa, 17 lutego 2016

Koty w dniu kota- czyli jak uszyć sukienko- tunikę.


Jeśli leży na podłodze to oczywiście jest przewidziane dla kota.
Więcej jak się da obfocić na ludziu.
Myślę, że się już domyślacie.


Dodaję krótki opis.
Koci ogon i głowa wskazuje rękawy (najwęższe części).
Są obrębione tylko overlociem, tak samo golf, kaptur.
W dolnej części jest tunel z wciągniętą gumką kapeluszową, ściąganą blokerem.



Poniżej wersja podłogowo- wieszakowa.
Jak widać trudno połapać się co i jak.
Dlatego w nowszym poście prezentuję na ludziu.



wtorek, 16 lutego 2016

Szal w róże.


To właściwie kamizelka, którą można traktować jako szal.
Na zewnątrz żakard jedwabny i przyklejone miniaturowe satynowe różyczki.
Wewnętrzna cześć jest gładka i można ją traktować jako wierzchnią, do wyboru.
Między dwiema warstwami jest ocieplacz.
Kamizelka uszyta kilkanaście lat temu w wykroju Burdy.

niedziela, 14 lutego 2016

piątek, 22 stycznia 2016

Zupa "Dal".


Super odgadliście, szczególnie Maks.
Składniki chipsów to:
seler korzenny, batat, topinambur, pietruszka, marchew i dużo przypraw.
Resztki pozostałe z chipsów posłużyły mnie do wykonania zupy hinduskiej "Dal".
 

Oczywiście chipsy mogą posłużyć tak do jej dekoracji,
 jak i czegoś w formie grzanek. 


Muszę przyznać, że nie lubię zup kremów,
jednak zaryzykowałam.
 

Wrzuciłam resztki chipsów na patelnię z łyżką oleju kokosowego 
(myślę, że rzepakowy też się dobrze sprawdzi). 
Podsmażyłam z świeżym chili i imbirem  i 3 goździkami, 
ponieważ chipsy ostro przyprawiłam, nic już nie dosypywałam. 
Starłam też trzy łodygi selera naciowego i dodałam pół szklanki czerwonej soczewicy.
Nie trawię cebuli i czosnku, jednak są wszędzie obowiązkowe.
Po 10 min, wrzuciłam do gara, dolałam wody, 
aby się zanurzyło i gotowałam na małym ogniu, jakieś 20 min, musi być miękkie.
Na koniec dosoliłam.


Jak widać jeszcze gorące zmiksowałam.
 

Ponieważ nie lubię papek i chcę coś na ząb,
 dodałam na dno pozostałą po wczorajszym obiedzie fasolę Jasiek.
Dzień później podprażyłam chleb na zakwasie z czarnuszką.
O dziwo mojemu mężowi smakowało, choć jest mięsożercą.
Jednak zupa dawała ostrego kopa i była niesamowicie pożywna.
Ozdobiłam trybulą i kolendrą, jednak swoją miskę posypałam nimi obficie, 
bo jestem od dziecka trawożerna.
Może być też zwykła natka pietruszka.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...