Powstał całkowity recykling.
Tym razem wykorzystałam wyprute nitki
i
dodałam sierść mojego kota.
Oczywiście wyczesaną i za pozwoleniem.
Srebrne kółka to pozostałości po zdekompletowanych kolczykach.
Kulki specjalnie niedofilcowane i nie golone,
bo mi się takie bardziej podobały.
Skręcane nitki jeansu fajnie przezierają spod sierści.
Przypomina mi to Ziemię w kosmosie.
Widzicie wieloletni wyczes.
Kulki filcuje się dosłownie w rękach,
odbijają się od podłoża jak pingpongowe.
Włos jest znacznie delikatniejszy niż z owcy.
Jakoś zawsze było mi szkoda wyrzucić.
To ostatnia praca w wyzwaniu
SZUFLADY.
Niestety nie udało się, bo nie miałam możliwości wstawienia na stronę Szuflady.
Trudno się mówi.