sobota, 11 kwietnia 2020

Złote jajo.



 Złote jajo- śpiewał o nim kiedyś Dżem.


Miałem kiedyś wielki dom
Piękny ogród otaczał go,
Gdzie co noc słychać było pawia krzyk
Jak zapowiedź losu,
Kiedy rankiem znajdowałem tam złote jajo
Wielkie, złote jajo.



Nie wiem sam, skąd wziął się tam.
Nigdy przedtem o tym nie myślałem
Bo i po co?
Kiedy miałem wielki kopiec złotych jaj
I przyjaciół wielu otaczało mnie
Nie byłem sam, o nie, nie byłem sam.



Pewnej nocy prysnął czar
Ptak nie znosił już złotych jaj
Trefne karty rozdał los,
Więc przegrałem partię z nim
A życie toczyło się dalej...


Ładnych kilka, długich lat
Minęło od tej nocy,
Której nigdy nie zapomnę mu
Której nigdy nie zapomnę mu..
Siedzę teraz sam w ogrodzie
Sam, wśród umarłych kwiatów
Nikt już nie, nikt już nie odwiedza mnie
Nikt już nie, nie odwiedza mnie.
Czasem tylko przyjdzie on...
Czasem tylko przyjdzie on, piękny...
Czasem tylko przyjdzie on, piękny, dumny
Jak to paw, jak to zwykle paw...




Na jednym z Waszych blogów zainteresowała mnie pisanka.
Tak przyszła inspiracja, z braku czasu jajo powstało na prędce.
Od razu skojarzyło mi się z piosenką.
Gdy przypomniałam sobie tekst, poskładały mi się klocki.
Los płata figle i jak pisze nasza noblistka usypia czujność.
Jajo w sam raz wpasowało się na obecną Wielkanoc.
Mimo wszystko wesołych świąt Wam życzę
przede wszystkim ZDROWYCH.

piątek, 10 kwietnia 2020

Aksamitna poduszka z haftem gobelinowym.


Tutaj jeszcze sama poszewka.


Wykonałam ją z brązowego aksamitu,
tak jak było w pierwowzorze.
Pisałam w poprzednim POŚCIE.
Aksamit jak i wykonany wełną haft uprałam,
ponieważ wiedziałam, że się skurczą.
Nie wiem dlaczego, obecnie nie zalecają prania w wodzie 
bawełnianego aksamitu?
Wrzuciłam go do pralki na program "delikatnych tkanin".


Tutaj już z zawartością, czyli poduchą z pierza,
którą również uprałam w pralce.
Poszewkę można zdejmować, 
na jednym brzegu haftu wszyłam kryty zamek.
Wcześniej poszewka była ręcznie zaszywana.


Poduszka jest dla mnie przedmiotem sentymentalnym,
Lubię ją, bo towarzyszy mi od zawsze.
Wzór zawsze mi się kojarzył z egzotyką,
nawet gdy jeszcze nie wiedziałam, że to motywy azteckie.


Obecnie zajęła swoje miejsce ekspozycyjne- czyli na kanapie.
Miło przyłożyć głowę do aksamitu w czasie poobiedniej drzemki.


Cieszę się, że ją wykonałam,
bo myślę, że jestem to dłużna mojej babci krawcowej.
Wszakże szyła dla artystek przedwojennej opery warszawskiej.


 Na zakończenie opowieści,kilka zbliżeń dla amatorek haftu.




Mam nadzieję, że posłuży kolejne 100 lat. 

czwartek, 9 kwietnia 2020

Bardzo długa historia pewnej poduszki...


Otrzymałam ją po mojej babci.
Do niej trafiła z ziem odzyskanych,
czyli kiedyś przebywała w rodzinie niemieckiej.
Pewnie też tam została wyhaftowana
(na zdjęciu tylko haft).


Jak widać była już w prawie agonalnym stanie
i to od trzydziestu lat,
bo tyle czasu zabierałam się do jej odtworzenia.
Wcześniej próbowałam ratować ubytki z różnym skutkiem,
ponieważ ciągle przybywały nowe.


Najpierw zakupiłam wełnę do haftu, którą kilkakrotnie dokupowałam.
Okazało się, że haft był niesamowicie żarłoczny,
albo trudno było, wcelować się w barwy.
Bardzo pomogła mi właścicielka sklepu internetowego,
która dopasowywała próbki z wyprutej wełny,
ponieważ próbniki przekłamywały kolory.


Później uznałam, że trzeba kupić krosno, 
bo haft był bardzo gruby
i tamborek by tego nie wytrzymał.
Poza tym wełna się wyciera i byłaby bardzo wyeksploatowana.


Dwa razy kupowałam kanwę ,
żadna mi do końca nie odpowiadała, bo była zbyt gęsta.


Trwało to półtora roku;
albo było za gorąco, albo mi się nie chciało,
albo jakieś albo...


Przestojów było sporo.


Uznałam, że będę odtwarzać licząc oczka.
Jak widać to haft gobelinowy.


Jednak okazał się dużo trudniejszy do odtworzenia
niż krzyżykowy, który jest symetryczny.


To już haft po ukończeniu.
Widać, ze popełniłam wiele błędów 
i nie wszystkie kolory są zgodne z autentykiem.
Jednak barwy starego haftu też wyblakły, 
dlatego po jego lewej stronie były zdecydowanie bardziej intensywne.


Przez kilka lat haftowaną poduszkę zastąpiłam patchworkiem,
który jednak przeszkadzał naszemu "słodziakowi".
Wydrapał tylko element z tafty,
widocznie mu się nie komponował z całością.
Jutro produkt finalny. 

wtorek, 7 kwietnia 2020

Maseczki z chusteczki.


Jak widać wszystkie z chusteczek do nosa,
które kiedyś otrzymałam w nadmiarze.


Te z tiulem wykonane są z jedwabiu,
mam nadzieję, że się będą mniej zaparzać.
W każde wnętrze wprasowałam flizelinę.


Ponieważ skończyła mi się kapeluszówka,
wykorzystałam gumki do włosów.


 Wykonałam 23 czyli hurtowo
obdarzyłam rodzinę.
Nawet męskie i dziecięce dało się uszyć.


Wygląda się może nie twarzowo ale na pewno zabawnie.


Na lepsze trzymanie się przy nosie,
wykorzystałam puszkę, wycinając z niej spiralę.


Następnie pocięłam na 10 cm paski,
które przeszyłam razem z tkaniną.
Można je indywidualnie przygiąć.


Ranty pasków należy zaokrąglić aby nie kaleczyły ciała i tkaniny.



No i gotowe, mnie zabezpieczą jeszcze przez już pylącą brzozą.
Nie koniecznie do parady, 
ale jakby nie było sezonowa moda z konieczności

sobota, 4 kwietnia 2020

Szafiry z bursztynami podane z miedzią


Od dawna wiedziałam, że powinnam mieć coś z szafirem.


 Za bursztynami nie przepadam,
jednak ich działanie terapeutyczne jest znane nie od dziś.


No to wykonałam maleńkie, nie drogie, ale oko cieszą,
przynajmniej moje.


Szafir to korund (naturalny tlenek glinu), tak samo jak rubin.
Swoją niebieską barwę zawdzięcza jednak domieszce tytanu i żelaza.
Bywają odmiany w różu, żółci, zieleni oraz wielobarwne i bezbarwne.
Wydobywane są w Australii, Afganistanie, Afryce, 
Indiach, Birmie, Pakistanie i Sri Lance.
Po brylancie na najwyższą twardość 9.
Jego oddziaływanie:  poprawia ufność w swe możliwości i pozycję wśród ludzi. Jako kamień królewski łączy czakry krtani, trzeciego oka i korony, otwierając  duchową i fizyczną percepcję. Sprzyja zdolności jasnej i prawdziwej komunikacji. 
Łagodzi stany zapalne i oparzenia, osłabia bóle głowy i migreny.

Bursztyn, nie jest substancją krystaliczną tylko skamieniałą żywicą z dawnych drzew szpilkowych.
Największym i najbogatszym obszarem bursztynonośnym jest południowe wybrzeże Bałtyku (Polska, Rosja, Litwa) oraz Ukraina, Wielka Brytania i Ameryka Środkowa.
Twardość 2-2,5.
Oddziaływanie: dobrze wpływa na żołądek, nerki, podtrzymuje system odpornościowy, poprawia nastrój, wzmacnia dolną cześć pleców, miednicę i organy płciowe. 
Regeneruje energię czakr, splotu słonecznego i sakralnej, pomagając ustabilizować emocje.
Stymuluje pozytywne procesy umysłowe i dodaje pewności siebie.

Miedź- używana co najmniej od 10 tysięcy lat. 
Wydobywana w Australii, Niemczech, Rosji i USA.
Barwa: różowa, czarna, zielona z niebieskim powłokami.
 Chinach wydobywano ją już ponad 4 tysiące lat temu.
W połączeniu z innymi kryształami 
jest potężnym narzędziem uzdrawiającym. 
Wykonuje się z niej różdżki ponieważ miedź jest przewodnikiem energii
i powoduje harmonijną współpracę kamieni w różdżce.
Jej oddziaływanie: łagodzi bóle reumatyczne i artretyczne, 
jako przewodnik sprzyja uwalnianiu zablokowanych energii
 fizycznych i umysłowych.
Wspomaga system odpornościowy harmonizując pracę grasicy, 
wzmacnia energię w ciele.
W powiązaniu z malachitem oczyszcza i harmonizuje przestrzeń osobistą.
(z "Uzdrawiająca moc kamieni szlachetnych" Jennie Harding).


Wszystkie kryształy i metale najbardziej oddziałują na organizmy żywe
gdy bezpośrednio przylegają do ciała.
Silniej oddziałują kamienie w bryłkach nie oszlifowanych.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...