poniedziałek, 19 września 2016

Filcowo- gliniana kolia.



To powtórka tej koli,
Replika nie jest identyczna, 
jak to bywa w filcu i glinie.
Dla przypomnienia TUTAJ.
Mam nadzieję, że się spodoba nowej właścicielce.
Już wiem, że tak.
 




niedziela, 18 września 2016

Powrót do nuno i gliny.








No i trochę koronek w glinie.


Wytężyłam wszystkie siły aby wreszcie wykonać to zamówienie,
bo czekało za długo.
Jak na złość dopadło mnie pierwsze letnio- jesienne przeziębienie. 
Niebawem w całości.

wtorek, 13 września 2016

Bielskie koronki.


Czepce w muzeum w Bielsku Białej.
Jak widać na zdjęciach: zrobione na drutach, szydełku, haft na siatce.
 



No i bielizna jak się patrzy.

piątek, 9 września 2016

Rybka koi jako japońska sakiewka.


Czerwony karp koi jest odmianą żeńską.
Więcej TUTAJ.
Japończycy mają niezwykły dar zdobienia rzeczy codziennego użytku.
Latawce w formie rybek koi są popularne w Japonii z okazji Dnia Chłopca obchodzonego 5 czerwca.

Znalezione obrazy dla zapytania dzień chłopca w Japonii


Córuś podrzuca mamusi takie upominki.
Bardzo fajne na wyjazdowe przydasie.
Bardzo łatwo uszyć.
Rybka choć kiczowata jest niezwykle urocza,
oczywiście jak dla mnie.

czwartek, 8 września 2016

錦鯉


Tłumacząc fonetycznie nishiki-goi.
Jak myślicie co to?



niedziela, 28 sierpnia 2016

Mozaika w roli parapetu.


Od kiedy ponownie aranżowaliśmy pokój córki,
już zgodnie z oczekiwaniami nastolatki, na miejsce poprzedniego sekretarzyka z biurkiem,
zakupiliśmy płytę, którą przykryliśmy parapet.
Zyskaliśmy jednocześnie miejsce do nauki i pracy przy komputerze.
Po wyprowadzeniu się dziecia z domu, i zabraniu blatu (bo przydał się w nowej kuchni), 
zakupiliśmy drugi, ponieważ duży parapet to wygoda.
Większość moich prac przedstawiam Wam na nim, włącznie z logo bloga.
Dotychczas był czarny, obecnie chabrowy.
Jednocześnie jest to miejsce rannego wylegiwania się, wszystkich naszych kotów.
Jednak istota nie dotyczy parapetu, tylko niszy, którą tworzy deska na nim leżąca, 
a nie dochodząca bezpośrednio do okna.
Zawsze leżała tu wykładzina dywanowa, taka sama jak na podłodze,
ale obecnie na podłodze są panele.
Trzeba było coś wymyślić.
Ponieważ mozaika jest bardzo łatwa w obróbce, już po raz czwarty wzięłam ją w obroty.
Nie jest to jak dla mnie rzecz tania, chociaż można upolować,
jednak jak się szuka to jest wszystko , tylko nie to co potrzeba.


Pierwszy raz przyklejałam mozaikę szklaną, 
jednak w obróbce nie odbiega od ceramicznej.




Jak widać parapet głównie należy do Miłka,
i musi tu być jego dywanik.


Zresztą adaptacja tego miejsca odbywała się pod jego ścisłą kontrolą.


Ogólnie lepiej jest niż było, bowiem kafelki wymagają tylko przetarcia ścierką, 
a nie odkurzania.
W przypadku sierści kociej to znacznie lepsze.


Tak wygląda mozaika nieprzyklejona.
Zdecydowałam się na białą fugę, choć szybciej łapie brud,
jednak bardziej podkreśla kolory.


Zostało z trzech plastrów tyle co pod kotem i dwa elementy,
może będą jakąś inspiracją.
Mozaikę przykleja się bardzo łatwo,
wystarczy ją przyciąć (podklejona jest plastikową siatką).
Na koniec położenie fugi, nie wymaga też żadnego kunsztu.

sobota, 27 sierpnia 2016

Kula prawdę ci powie...


... a właściwie pół kuli, czyli przycisku, który wyliniał i czeka na drugie wcielenie.
Jednak nie w tym rzecz, jutro wyjaśnienie.
Miłek ma tu dużo do dodania,
bo zakłóciłam jego terytorialność.
Wiadomo kot jest neurotyczny i wszystko musi być pod kontrolą,
która właśnie zatwierdziła nowe przedsięwzięcie.
 


piątek, 26 sierpnia 2016

Ludowy strój cieszyński.


Ten eksponat dojrzałam w muzeum zamku, w Bielsku Białej.
Jak nie ma pogody, to warto zajrzeć, nie zawsze można się wałęsać po górach.
Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego cuda.
Nasze narodowe stroje znacznie odbiegają od takiego kunsztu i elegancji.
Poniżej biżuteryjne filigrany i hafty zapierające dech w piersiach.




W Cieszynie byłam dwa dni wcześniej,
jak dla mnie jest urzekający szczególnie po stronie polskiej.
Zdjęcia nieszczególne, bo popsuł mi się obiektyw do makro, 
a poza tym jak widać na pierwszym zdjęciu mnóstwo szyb,
wiec widoczne odbicia i przebłyski.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Jak zamaskować pęknięcia w ścianach.


Post lipcowy "Przełamane różem" opowiada o tym, jak maskowałam ścianę w sypialni.
Jednak około 10 lat temu wpadłam na pomysł, że tapetę tzw. strukturalną,
podrę na części i przykleję ją  wzdłuż dwóch ścian i sufitu.
Stworzyłam coś w rodzaju ścieżki ogrodowej z kamieni,
no cóż nie na ziemi, tylko odwrotnie na niebie.
Potrzeba matką wynalazków.
Nie dało się inaczej zamaskować łączenia elementów wielkiej płyty.
Gładzi gipsowej nie cierpię, przypomina mi pudełka tekturowe,
a ponowne tynkowanie ściany to robota nie dla mnie.
Nie lubię też fachowców w domu, bo są za długo, 
więc co mogę robię, własnym sumptem.


Tapeta była już dwukrotnie malowana i ma się dobrze.


Zdjęcia robiłam pod różnym kątem, jednak wszystkie są zabarwione na różowo.
Jednak ściana włącznie z sufitem jest malowana na bardzo jasny szary.
Jestem zdecydowaną fanką farb (nie będę reklamować) marki szwedzkiej.
Mimo, że najdroższe na rynku, są niesamowicie wydajne.
Konsystencja galarety lateksowej, jednak oddychająca i nie wymaga powtórnego malowania.
Ściany się bardzo wolno brudzą, byłam zaskoczona gdy odsuwałam szafy.
Maja dodatkową zaletę- można je szorować szczotką.



Mój blog ostatnio zmienił się wręcz na budowlany.
Sama jestem stęskniona rękodzieła, ale nie mam na nie czasu.
Właśnie kończę kłaść mozaikę, więc dalej będę Was zanudzać.
Mam nadzieję, że już niedługo.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...