Malowane farbami akrylowymi, aplikowane maszynowo, haftowane sznureczkiem i zdobione koralikami.
piątek, 20 sierpnia 2010
Szuwarowe odgłosy.
Malowane farbami akrylowymi, aplikowane maszynowo, haftowane sznureczkiem i zdobione koralikami.
Etykiety:
aplikacje,
haft,
moje malunki
czwartek, 19 sierpnia 2010
Puszka na coś?
Wczoraj byłam na pokazie: Decoupage i postarzanie krakiem jednoskładnikowym.
W Malowanym kufrze.
Chciałam przypomnieć sobie technikę.
Metalowa puszka to jedna z pierwszych prac, wykonanych dawno temu. Została oklejona różnymi papierami kredowymi w odcieniach beżu i brązu, a następnie polakierowana. Wnętrze pokryte jest czarną farbą akrylową.
Etykiety:
decoupage,
przedmioty dekoracyjne,
przedmioty użytkowe
środa, 18 sierpnia 2010
Trochę lodu w środku lata.
Tiulowy tunel wypełniony bryłkami kruszonego szkła, przedzielony supłami. Długość regulowana przez wiązanie na kokardkę. Nie należy się bać poranienia- szkło nie kaleczy.
Korale przypominają mi bryłki lodu, można sobie wyobrazić, że chłodzą w upalne dni, albo nosić zimą, bo w pomieszczeniu nie stopią się.
Etykiety:
korale
wtorek, 17 sierpnia 2010
Jak szmaragdowe morze.
Bransoletka wykonana z koralików jablonex w kształcie rurek i kulek, nawleczonych na drut, a następnie splecionych w warkocz.
Ozdobne zapięcie bali.
Etykiety:
bransoletki
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Moje dmuchawce. Koniec "Historii dmuchawca".
To już gotowy produkt- moja pierwsza kamizelka. Jak widać człowiek uczy się na błędach.
Mam nadzieję, że ćwiczenia uczynią mistrza.
Jednak dobrze się w niej czuję i tyle razem przeszłyśmy.
Na koniec jeszcze jeden dmuchawiec, który sam zaświecił w słońcu, tym razem w Juracie.
Etykiety:
filc,
moje zdjęcia,
ubrania
niedziela, 15 sierpnia 2010
W mikro podglądzie. Z cyklu "Historia dmuchawca".
Dmuchawce potargane przez wiatr, rozczochrane jak to w życiu czasem bywa. Nawet łodyżki im się poskręcały, no ale jakoś się trzymają.
Kamizelka była rozciągana, wycinana i marszczona.
Jednak do końca nie dała się ubezwładnić, dlatego dałam jej trochę swobody. Filc jest nieprzewidywalny w tym jego urok. Nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki.
sobota, 14 sierpnia 2010
Ulotne jak dmuchawiec. Z cyklu "Historia dmuchawca".
Następnie była,
bardzo długa przerwa,bo czasem coś ulatuje jak dmuchawiec i dopiero widać
jak jest przemijające.
piątek, 13 sierpnia 2010
Analiza. Z cyklu "Historia dmuchawca".
Gdy w tym roku przekwitły kwiaty mniszków i wszędzie pyliły dmuchawce, przypomniałam sobie o Świętej Katarzynie.
Przyniosłam jeden do domu aby poddać go fotograficznej analizie. Muszę przyznać, że jest to precyzja tybetańskiej mandali.
Następnie gromadziłam materiały: czesanka w barwie kości słoniowej, czesanka z wielbłąda i alpaki, loki wełniane, lica i tasiemka jedwabna oraz ścinki jedwabnych tkanin- do wypruwania nitek.
Później układałam, układałam i układałam.
Wreszcie powstało coś, co wydawało się spełniać moje oczekiwania.
Etykiety:
filc,
moje zdjęcia,
ubrania
czwartek, 12 sierpnia 2010
Dmuchawiec ze Świętej Katarzyny.
O to pierwsze zdjęcie kwiatka, który mi "zapozował". Działo się to sześć lat temu w Świętej Katarzynie pod Łysicą.
Na początku była zabawa z komputerem, i tak dmuchawiec powielił się do liczby 100 (dalej mi się znudziło). Żeby nie znudziło innych prezentuję tylko kilka.
Ciąg dalszy nastąpi...
Każde zdjęcie ma swoją nazwę:
Dmuchawiec ze Świętej Katarzyny
Przetworzony
Świetlista sepia
A la Lempicka
W nocy
Etykiety:
moje zdjęcia
środa, 11 sierpnia 2010
Jak mgiełka.
Koszula uszyta z szyfonu.
Przody zdobione obrębioną tasiemką, układaną w kontrafałdy a następnie przyszytą w formie pętlic.
Dodatkową ozdobę stanowią przezroczyste guziki z rozetą.
Wzór zapożyczyłam z "Burdy".
Etykiety:
moje zdjęcia,
ubrania
Subskrybuj:
Posty (Atom)