niedziela, 20 lipca 2014

Zagadka Klimtowska nie rozstrzygnięta.


Niestety poszłyście w złym kierunku.
Choć mój kociambr bardzo lubi chleb z miodem,
nie to go przyciąga do słoika.


Zajrzyjcie jeszcze raz do wnętrza.


To kolejna podpowiedź.


Choć to nie bieszczadzka Rudbekia Naga, 
która jest pod ochroną a jednocześnie znienawidzona przez rolników,
to Miłek lubi odpoczywać w jej cieniu.
Ale do czego posłużyła?
No i ten pojemnik?

sobota, 19 lipca 2014

Klimt w roli głównej.


Pracę zgłaszam do konkursu "Szufladzie"
bo mi się kojarzy z "Pełnią lata".


Przypominam, że w dalszym ciągu czekam, na osobę, 
która będzie najbliższa odpowiedzi: do czego służy ten pojemnik.
W kolejnych dniach dalsze podpowiedzi.

piątek, 18 lipca 2014

Klimt jeszcze w detalach.




Od jutra możecie już oglądać w całości w "Szufladzie".
Dla osoby, która pierwsza określi do czego, to będzie służyć, 
wykonam klimtowski upominek.

czwartek, 17 lipca 2014

Poprawianie Klimta.




To przewrotny tytuł posta, pewnie niektórzy się oburzą.
Dodałam wszystko co się świeci, a w słońcu pali po oczach.
Niebawem całość.

środa, 16 lipca 2014

Rozmyta zagadka.


Zamierzam to zgłosić na konkurs w Szufladzie.
Ciekawa jestem czy Was zaintryguje?
Jutro kolejna odsłona.

wtorek, 15 lipca 2014

Pierogi z jagodami.


Lubię cieniutkie ciasto, dlatego po ugotowaniu nie wyglądają ładnie.
Jednak są bardzo delikatne.
Polewka czarna składa się z części zmiksowanych i całych jagód oraz jogurtu.
Jak ktoś woli obficiej można zastąpić śmietaną.
W różnym świetle zdjęcia, bo choć lato, dzień był akurat pochmurny.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Jagodobranie.


Dzisiaj na tyle. Jutro produkt finalny.
Robię raz w roku i tylko w wakacje,
bo nie mam za dużo czasu, żeby zawijać, nie w te sreberka.

niedziela, 13 lipca 2014

Lampa kuchenna.


To sposób na zwykły metalowy abażur.
W mojej kuchni króluje niebieski Włocławek,
ale każdy może podpasować pod siebie.

sobota, 12 lipca 2014

A la Włocławek.


Kilka lat temu umalowało mi się coś pod kuchenny Włocławek.
Jutro w całości.

piątek, 11 lipca 2014

Przepis na suszone pomidory.


Wakacje sprzyjają porządkom.
Dzisiaj odnaleziony słoiczek suszonych pomidorów.
Oczywiście już na zdjęciach, na następne trzeba czekać do września.
Poniżej pachnące wspomnienie.


Nie pomyślałam, aby podać przepis.
  • 4 kg pomidorów polnych (choć mają różne nazwy, jakby nie było podłużne, pojawiają się w drugiej połowie sierpnia)
  • 8- 10 maleńkich słoiczków
  • 1 butelka oliwy
  • ulubione suszone przyprawy, ja używam: pieprz, sól, rozmaryn, majeranek, tymianek, papryka.
Jak zrobić:
  • pomidory należy pokroić ze skórką na ćwiartki, wszystko płynne co z nich wyleci plus pestki włożyć do garnka i gotować około 1 godz. na najmniejszym ogniu mieszając po dnie garnka (powstanie coś w rodzaju koncentratu, który przecedzamy na sicie lub szybciej na przecieraku, następnie można zamrozić, będzie w zimę na zupę).
  • wydrążone pomidory ułożyć skórą do dołu na foli aluminiowej lekko posmarowanej oliwą i piec w piekarniku około 3 godziny (pomidory zajmują około 3 tace, których położenie należy zmieniać do godzinę)
  • pomidory należy przełożyć na drugą stronę i ponownie piec 3 godz. ja lubię pomidory bardziej spieczone więc daję im odpocząć jeden dzień i dopiekam w kolejnym, czasem przypominają czipsy, jednak przyjmuje się, że powinien zostać w nich miąższ
  • przygotować wyparzone słoiki, i na dnie umieść przyprawy
  • kiedy pomidory już będą miały odpowiednią konsystencję, należy dosłownie upchnąć je w słoiki i zalać podgrzaną oliwą, jednak nie gorącą
  • po uzupełnieniu do około 1/2 cm od góry słoika oliwą wycieramy papierowym ręcznikiem słoik i zakręcamy
  • na dobę ustawiamy słoiki do góry nogami, jak oliwa nie wypłynie, to znaczy, że się dobrze zawekowały
  • można jeść od zaraz. Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...