wtorek, 29 listopada 2016

Dla Miau- Miśka.


To drzwiczki od mojego starego biurka.
Namalowałam na nich swojego pierwszego kota.
Właściwie był córki i miał na imię Miau.
My z mężem wołaliśmy na niego Misiu- Misiek albo podobnie.
Nie był czarny tylko typowy dachowiec burasek.
Jednak w nocy wszystkie koty są czarne.
Biurko w tym roku poszło na śmietnik, jednak Misiek z nami został w pamięci,
dlatego drzwiczek też nie wyrzucę.
Teraz zdobią przypodłogową część szafy.
Odejście kota zbiega się z początkiem mojego bloga.
Możecie poszukać.

Nasze "odważne" jak to nazwała koleżanka, panele,
pasują do mojego malunku jak ulał.

3 komentarze:

  1. doskonały pomysł na uwiecznienie Miśka, a przy tym super element dekoracyjny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała pamiątka, też nie miałabym serca jej wyrzucić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki, też serca bym nie miała, tym bardziej, że był z nami prawie 13 lat. Kto ma zwierzaka, wie co to znaczy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...