niedziela, 18 grudnia 2011

Bombka z janczarem.


Ta bombka jest bardzo dźwięczna.
Na nic ostatnio nie mam czasu, bo wciąż tylko karczochy. 
Ten jedzie jutro prawie nad morze.
Wieczorem zrobiłam następny, jednak dwa kolejne czekają w kolejce. 
Dlatego będziecie zmuszone jeszcze je pooglądać.
Dziękuję za miłe komentarze.

sobota, 17 grudnia 2011

Na choinkę.


Kolejny karczoch na prezent.





piątek, 16 grudnia 2011

Po drugiej stronie roku.


Coś co kojarzy mi się z czerwcem i długimi dniami oraz krótkimi nocami.
Słodkie, ciepłe i dźwięczne, czego może nie słychać, ale widać na zdjęciu.
Za oknem wiatr i deszcz, może się przyda odskocznia.




czwartek, 15 grudnia 2011

Anielski nalot origami.





Powtórka z przed roku tym razem w dużo skromniejszym wydaniu.

środa, 14 grudnia 2011

Bombka karczoch o świcie i o zmierzchu.









Ostatnio coś u mnie wstążkowo.
Już też wspomnienie.
Niedługo będzie zdobiła choinkę na drugim krańcu Polski.

wtorek, 13 grudnia 2011

Czekoladowe broszki origami.


Mam nadzieję, że było słodko z odrobinką goryczy dla wyrównania smaków.
Smacznego, została jeszcze jedna zapraszam do Wyprzedaży.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Czekolada w skórce pomarańczy.






Też lubię ten smak czekolady.
Jestem zachwycona gliniakiem Ani, niezwykle fotogeniczny. Jutro więcej zdjęć broszki już nie mojej ale przeze mnie wykonanej.


niedziela, 11 grudnia 2011

Gorzka czekolada.






Moja ulubiona, tak jak prawdziwa gorzka czekolada.
Powstała jak już pisałam na zamówienie, ale chyba ta zostanie u mnie.
Do wykonania były potrzebne: wstążka satynowa, kula z alpaki, gliniaki od Ani (patrz poprzedni post), koraliki jablonex, pióra hawajskich ptaków.

sobota, 10 grudnia 2011

Powrót broszek origami.


Na specjalne zamówienie wróciłam do broszek origami.
Dwie, które ostatnio wykonałam bardzo mi się spodobały.
Chciałabym podziękować Pracowni-filcer za gliniaki, które od niej otrzymałam.
Dzięki pomysłowości Ani (asymetryczne dziurki) zaskoczyły mnie samoistnym ułożeniem. Po nawleczeniu formują się w dowolną stronę. No i pasują jak ulał.
Jutro całość, wreszcie udało się złapać trochę słońca, dlatego razem z Wami pobawię się zdjęciami.




piątek, 9 grudnia 2011

Kwiaty zimy już powoli wyrastają.






Ten akurat wyrósł kilkadziesiąt lat temu i zdobił jak na ironię moją letnią sukienkę.
Koraliki aż z tamtego stulecia, już wówczas straciły barwy jak stare przetarte bombki.
Tak jakoś mi się ten kwiatek skojarzył z grudniowymi grudkami ziemi, nieco przyprószonymi śniegiem.
Kontury wykonane ze srebrnego sznureczka.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...