niedziela, 12 października 2014

Poduszki z koszuli.


Od razu oznajmiam, że nie mój pomysł i wykonanie.
Te cuda wykonała córka mojej przyjaciółki.
 

Boki i tył stanowią stare męskie koszule.
Hafty dla zainteresowanych pokażę jutro w zbliżeniach.
Zatwierdzone oczywiście przez piesa właścicielki.


Przepraszam za fatalne zdjęcia, są robione telefonem i o zmierzchu.

środa, 8 października 2014

Haori czyli kimono- kurtka.


Kimono po japońsku  着物, to dosłownie "coś do noszenia na sobie".




Już wiem, że powinnam je powiesić do zdjęć na kiju, 
wówczas się najlepiej prezentuje.
Symbolika druku i podszewka, sugeruje przeznaczenie jesienne.
Wygląda na to, że to kwiaty chryzantem, wobec tego jak ulał na październik.
Gdy zaczęłam poszukiwać informacji, ugruntowałam się w przekonaniu, że jestem totalnym laikiem.
Kimono to wręcz ceremonia.
Panny inne, mężatki inne i też określone na wszelkich ceremoniach i uroczystościach.
 Obi nie dla wszystkich i to w określonych barwach i motywach i wiązaniach.
Bez podszewki i z podszewką.
Bawełniane, wełniane i jedwabne.
W pewnym momencie można dostać istnej kołomyi.
Jak się takie cudo chce nosić, to wręcz należy się podszkolić.
W każdym razie jestem bardzo szczęśliwa, że je posiadam.

wtorek, 7 października 2014

Jedwabne detale.


Wnętrze.


Wiązanie mnie urzekło a szczególnie jego barwienie,
i perfekcja wykonania.


Tu wewnętrzna strona rękawów.

Tu zewnętrzna.
Myślę, że już wiecie co to jest, ale o tym jutro.


poniedziałek, 6 października 2014

Żakardowo- drukowana tkanina.


Dzisiaj się dopatrzyłam, że to nie jest kwiat wiśni,bo ma 6 płatków i liście nie takie.
Jednak jeszcze nie znalazłam cóż to za okaz.


Najbardziej zadziwił mnie jednak druk, bo jest niezwykle spójny i na początku myślałam, 
że to haft maszynowy lub żakard z wrabianą nitką.
Na zdjęciach widać również, że żakard jest strukturalny, albo jak kto woli 3D.


Podobno taki druk wykonuje się ręcznie, może dlatego na zszyciach idealnie się pokrywa
(zdjęcie poniżej).



Jutro kolejne detale, ale już niedługo całość.
 

niedziela, 5 października 2014

Nadal wrzosowo i z kwitnącą wiśnią.


Gdy zobaczyłam to w nocy tydzień temu, 
już mi się podobało, jednak uroki zaczęłam odkrywać dzień po dniu.
Na dodatek, co rusz coś mnie w nim zaskakuje.
To jeden z najpiękniejszych prezentów jaki w życiu otrzymałam 
i nigdy nie przypuszczałam, że będę w jego posiadaniu.
Uwielbiam żakard i to jaką rolę odgrywa w nim światło.


Zapraszam na kilka odsłon.

wtorek, 30 września 2014

Sakura w origami czyli kwitnący kwiat wiśni.


Więcej o tym jak wykonałam to pudełko we wczorajszym poście.
Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak zrobić kwiaty kliknij TUTAJ.
 






poniedziałek, 29 września 2014

Przyleciała do mnie sakura.



Przyleciała dosłownie i w przenośni.
Czekałam na nią dwa lata a zakwitła na jesień.
 W niektórych tłumaczeniach sakura to jednoznacznie kwiat, nie tylko wiśni.
W Japonii kwitnąca wiśnia to kult. 
Japończycy hodują wiśnie, aby je podziwiać, chyba tylko dwa gatunki na kilkadziesiąt są jadalne.


Kolejne pudełko po czekoladach, które zrobiłam w wakacje.
Tym razem do deku zastosowałam kwiaty kwitnącej wiśni, składane techniką origami.
Jak widać czekoladki były wiśniowe, czyli pasuje jak ulał.
Wszelkie napisy i nazwy firmowe, maskowane brokatem.
Jak widać totalny kicz, ale samo pudełko takie było, więc dalej w tym klimacie.


Jak to u mnie całość jutro.

piątek, 26 września 2014

W rdzawych barwach jesieni.




Wariacje na temat prostego swetra, ponieważ na manekinie wisi jak worek.
Z tyłu taki sam, więc nie było po co pokazywać.

czwartek, 25 września 2014

Mniej i bardziej nasycone barwy.



 Mniej i bardziej nasycone, czyli w słońcu i w cieniu.
Prawdziwy kolor coś po środku.


Dzisiaj wszystkie wzorki w zbliżeniu.
Jak wczoraj pisałam, wełna ma za duży  skręt, to też widać w robótce.
Oczka wydają się przez to nie równe, jednak ma to też swój urok.
Jak starczy Wam cierpliwości, to jutro w całości,
Czyli powstał rym częstochowski.



środa, 24 września 2014

Zamglone klimaty jesieni.




Ta włóczka ma przeszło 30 lat.
Pochodzi z Warmii z polskich owiec.
To 100 % wełna.
Dostałam ją od rodziny.
Gryzie totalnie, ale ja to lubię, bo czuję, że grzeje.
Moim zdaniem jest za bardzo skręcona w przędzeniu, 
bo zwija się sama w trakcie dziergania.
To już jej drugie swetrowe wcielenie. 
Kilkadziesiąt lat temu farbowałam ją w cebuli.
Muszę przyznać, że pięknie przyjęła jej kolor.
Jednak na dzisiaj prezentowanych zdjęciach, nieco przyburzałe.
Jutro więcej widocznych wzorów.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...