niedziela, 19 czerwca 2016
niedziela, 12 czerwca 2016
Świeża woda, zdrowia doda.
U mojej babci była taka makatka przy misce i wiadrze z czystą wodą,
które stało na tzw. wodniarce.
Jakie proste i jednocześnie dekoracyjne.
Firanka wycinanka.
Aksamitne narzuty tzw. kapy, kładło się je na łóżka albo wieszało na ścinę przy łóżku.
Ceramika i moje ulubione pająki.
Krepinowe kwiaty.
Anioły.
No cóż trąbka przypomina mi kij do bejsbola.
Inne rzeźby.
Jak widać znowu byłam w skansenie.
Tym razem nieopodal Tumu.
Etykiety:
haft,
przedmioty dekoracyjne
czwartek, 9 czerwca 2016
Pod złotym jamnikiem.
Po raz trzeci byłam z moimi dzieciakami na warsztatach ceramicznych
Jest to bardzo klimatyczne miejsce, zapraszam komu blisko do Łodzi, lub jest przejazdem.
Poniżej moje zauroczenia.
Zdjęcia słabe, obraz techniką slashing, koty filcowe.
Sukienka obłęd, wykonana przez moją znajomą, której wernisaż kiedyś prezentowałam.
Widok na skansen i katedrę łódzką.
Etykiety:
moje zdjęcia
niedziela, 5 czerwca 2016
sobota, 4 czerwca 2016
Tunezyjskie znalezisko w nowym zastosowaniu.
Jak widać zabrane oko Fatimy posłuży mi do czegoś innego.
Próbowałam dopasować coś na rygielek zapięcia.
Porażka znaleźć odpowiednią rzecz.
Najpierw zastosowałam metalowe coś ze starego parasola, niestety za małe,
ale zostawiłam, niech sobie będzie.
Później skręciłam dwa baranie rogi, nie za piękne, ale ryglują.
W wire wrapping nie jestem dobra, druty kują mnie w dłonie.
Jutro w lepszym świetle na ludzia dłoni.
Etykiety:
bransoletki,
wire wrapping
piątek, 3 czerwca 2016
Rodem z Tunezji.
Jako zbieracz wszelaki dostaję wszelakie rzeczy.
To coś jak widać rodem z Tunezji.
Myślę, że znalezisko było przeznaczone do zawieszenia na ścianie.
Mnie się zamarzyło coś innego, ale o tym niebawem.
Etykiety:
przedmioty dekoracyjne
środa, 1 czerwca 2016
Ratowanie szkła weneckiego.
Naszyjnik ratowałam dla mojej przyjaciółki,
której to upadł, rozbijając się na cząstki.
Dostała go w prezencie, tym bardziej był jej bliski.
Długo nie mogłam się zabrać za ten naszyjnik.
Obecnie tak wygląda po sklejeniu.
Po prawo awers po lewo rewers.
Jak widać po lewej stronie są rysy po sklejeniu pęknięć i wypełnienia.
Zakupiłam fimo na ubytki.
Całość po sklejeniu otoczyłam krążkiem z foli sklejając ją folią samoprzylepną.
Następnie zabrałam się do zaklejania ubytków za pomocą fimo.
Po raz pierwszy przydał się 50 letni brokat przechowywany przez moją mamę
a później przeze mnie, nie wiadomo po co?
Ozdobiłam nim fimo, aby scaliło się ze szkłem.
No cóż pojawił się następny problem.
Część koralików stanowiących naszyjnik była z drewna, a część z muszli.
Tymi drugimi się nie przejmowałam.
Jednak jak zachowa się drewno pod wpływem 150 stopni w piekarniku?
Postanowiłam owinąć je luźno folią, tworząc poduszkę termiczną.
No i się udało, przeżyły.
Po ostudzeniu dodałam na łączeniach trochę żelu do witrażu,
posypując je koralikami.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Etykiety:
masy plastyczne,
moje inspiracje
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























