czwartek, 11 kwietnia 2013

... a to feler...


Co prawda w wierszu Brzechwy wzdycha, ale nie mówcie, 
że u mnie jest przerażający, czy przerażony, że zginie w zupie.
 




środa, 10 kwietnia 2013

Pora na pora.





Dużo zdjęć, bo muszę przyznać, że wyszedł fotogenicznie.
Wykonanie proste: drut, ocieplacz, dwa koraliki, pakuły i oczywiście tkaniny.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Groszek z fasolką.




... i coś jeszcze...
Ciąg dalszy nastąpi.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Anioł na kamieniu.


To mój ulubieniec, więc został u mnie.
Kamień nie wiadomo skąd, kredka akwarelowa, woda, fiksatywa.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Gniazda z witek wierzbowych.






Miesiąc temu uwiłam mini wieńce z gałązek wierzbowych.
Miłek był bardzo "pomocny".
Sama nie wiedziałam, jak je wykorzystam.
Ponieważ się pytałyście, prezentuję zastosowanie.

sobota, 6 kwietnia 2013

Przebiśniegi czyli origami płaskie z koła.



























Tym razem coś dla wielbicielek origami.
Bardzo prosta dekoracja wiosenna.
Wystarczą trzy białe i jedno nieco mniejsze zielone koło.
Całość mocowana zszywkami.
Juro cd. zastosowania witek wierzbowych, które widać w oddali.

piątek, 5 kwietnia 2013

Koperek.




Pojawiły się nowalijki.
Pierwszy prezentuje się koperek.
Do wykonania były potrzebne: okładka foliowa ze starego zeszytu, odrobina foli samoprzylepnej, plastikowe oczy, plisowana tkanina, pakuły, druciki, żywica i patyczek do usztywnienia.
No i oczywiście jak w każdym szyciowym tworze, igła, nitka i aby przyśpieszyć dzieło stworzenia, maszyna do szycia.
Ma liczne towarzystwo, więc będę dawkować, jako przerywniki, aby nie zanudzić.



czwartek, 4 kwietnia 2013

Szal na przesilenie wiosenne.




Chociaż w barwach typowo jesiennych, no cóż takie było zamówienie.
Zdjęcia robiłam na tui, gdy jeszcze zapowiadało się na wiosnę, nawet nad głowami przeleciały mi gęsi. 
Tylko zdziwiłam się, że lecą na południe. Jak widać wiedziały co się święci.


środa, 3 kwietnia 2013

Barwy starego złota.






Miał być w takich barwach.
Jutro w całości zgodnie z obietnicą powrotu do filców i pożegnaniem z jajkami.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Szydełkowa pszczółka.







Pszczółkę chciałam zrobić, a właściwie jej tułów z nici metalizowanych. 
Jednak moje oczy odmówiły posłuszeństwa.
Dlatego dołączyłam nitkę z zasobów mojej babci, które odziedziczyłam prawie trzydzieści lat temu.
Nici pochodzą z lat 60 i 70- siątych.
Nie wiem dlaczego babcia nazywała je jedwabiami. 
Jednak zawsze nimi fastrygowała i szyła delikatne tkaniny.
Ku mojemu zdziwieniu po rozwinięciu banderoli pokazał mi się zakład produkcyjny, także obecnie bardzo dobrze prosperujący na rynku i za tzw. moim płotem.
Dla zainteresowanych pszczółka ma wymiary 3x3 cm, licząc z rozpiętością skrzydeł.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...