piątek, 4 lipca 2014

Feng- shui i pieniądze.


To koperta na kupony do LOTTO.
Kamień robi tylko za przycisk albo zen a właściwie jego idealna połowa, 
bo taki do mnie przyszedł, nie wiem skąd.


Popatrzyłam na tutek u Beaśki.
Uznałam, że można by zaadapotować.
Potrzebne były dwie serwetki (jedna z bambusami, druga ze słoniami i sztywny zielony karton,
resztę dowiedzie się w tutku).
Bambus poszedł na wierzch (rzeczywiście świetnie się wkleiła i folia i serwetka z bambusami).
Uznałam jednak, że do LOTTO przydałby się też słoń.

Odnośnie feng- shui, kolor zielony przyciąga pięniądze.
Bambusy wiadomo, szybko rosną.
O słoniu z trąbą do góry pisać nie muszę.
Poniżej w wersji niezłożonej,
aby się trzymało, do sklejenia użyłam piankowej taśmy dwustronnie przylepnej.

Tyle remediów. Myślę, że od jutra będę bogata!!!

Uznałam, że ponieważ wszystko jest dwa razy w tygodniu w użytku,
to lepiej będzie zalaminować. 


wtorek, 1 lipca 2014

Coś dla florystów.


To największa orchidea z jaką miałam do czynienia. 
Ma ponad metr, dlatego w dwóch ujęciach: górnym i dolnym.
Uznałam, że na razie nie będę ją pozbawiać okazjonalnego przyodziewku.


 Jak widać Miłek jest też zachwycony,
dlatego znalazła się na jego oknie wystawowym.


sobota, 28 czerwca 2014

Szmaragdowa bransoletka.


Bransoletka powstała rok temu i jest z odzysku. 
Moja przyjaciółka dała mi ją w rozsypce i powiedziała, pewnie ci się przyda.
Początkowo elementy były po prostu w dwóch rzędach nawleczone na gumkę, która popękała.
Ponieważ tam mi się podobały szkiełka, uznałam, że zostaną ze mną.
Moja ręka jednak jest w obwodzie dziecięcym.
Dlatego zrobiłam cztery rzędy, co wygląda bardziej na bogato.
Tym razem nie nawlekałam na gumkę tylko wzięłam linkę metalową w barwie starego złota.
Co co było za mało w obwodzie połączyłam łańcuszkiem z konikiem na końcu, jako przywieszką.
Nigdy jej nie miałam na ręku, bo prawie nic nie mam w kolorze zielonym.
Jednak lubię na nią patrzeć, bo szkiełka są urokliwe,
a "złoto" udaje biżuterię Etrusków, która od zawsze mnie zachwyca.


W tak pięknych szafirowych barwach widziałam tylko Zalew Soliński 


i Błękitne Źródła koło Tomaszowa Mazowieckiego.


piątek, 27 czerwca 2014

W wakacyjnych barwach.




Nareszcie trochę wolnego czasu i możliwość rękodzielczynienia.
Choć to zrobiłam rok temu, teraz mi się przypomniało.
Zdjęcie poniżej zrobiłam tydzień temu i to ono mi się skojarzyło z tymi przepięknymi kamykami.
Jeśli chcecie zajrzyjcie TUTAJ.


Jak to u mnie, jutro w całości.


środa, 18 czerwca 2014

Ale ryba!


 Ponieważ kompletnie nie mam co pokazać,
przedstawiam Wam glinianą rybę prosto z Kuby.
Jej wymiary to około 20 x 12 cm.
To tylko jedna z całej ławicy w sieci mojej koleżanki,
zresztą sama też ryby.
 

piątek, 13 czerwca 2014

Kokeshi.


 

Moje lalki pochodzą prosto z Japonii, bo przysłała mi córka.
Są malutkie. Najwyższa ma 8 cm.
Oczywiście cena zwyżkuje wraz z wielkością lalki.
Jednak ta maluchy podobają mi się najbardziej.



Więcej o kokeshi możesz się dowiedź  TUTAJ.

 
 
Dużo o japońskich lalkach możesz się przeczytać w czasopiśmie Torii.
Kokeshi bardzo lubię, jednak lalki kimekomi to istne dzieła sztuki.

czwartek, 12 czerwca 2014

Japońskie lalki, ale jakie?



To chyba jedne z niewielu japońskich lalek, 
którymi mogły się bawić dzieci.
Kto powie jak się nazywają.
 

wtorek, 10 czerwca 2014

Kwiaty filcowane przez dzieci.





W ubiegłą sobotę, w rażącym słońcu spędziłam cztery godziny, ale warto było.
Muszę powiedzieć, że dzieciaki (nie mylić dziewczynki),
są zdecydowanie bardziej twórcze od ich rodziców i dziadków.
Oto jedyny efekt, który zdążyłam obfocić, 
bo poproszono mnie o dofilcowanie kulki.
Kwiat wygląda świetnie, choć pierwsze i ostatnie zdjęcie słabe, bo robione w nocy.
Aż się zdziwiłam, że wybrane kolory skomponują się, nie gryząc.


czwartek, 29 maja 2014

Suszone kwiaty akacji.



 Grona kwiatowe należy umyć i wysuszyć.
W upały, takie jakie były kilka dni temu,
wystarczy na to trzy dni.
Co jakiś czas należy przesypywać suszki.



Z całego durszlaka została jedynie duża garść.
Na drugi rok zrobię sobie więcej.
 

To co powyżej, to efekt finalny.
Dzisiaj dosypałam kwiaty, do własnego przepisu mussli.
Jem je codziennie na śniadanie z odrobiną syropu klonowego i sezonowym owocem.
Dla zainteresowanych mogę podać przepis.
Pewnie kwiaty akacji zostały zniszczone po ostatnich deszczach,
jednak zostały zdjęcia i ich słodkość w suszkach.
 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...