poniedziałek, 12 grudnia 2011
Czekolada w skórce pomarańczy.
Też lubię ten smak czekolady.
Jestem zachwycona gliniakiem Ani, niezwykle fotogeniczny. Jutro więcej zdjęć broszki już nie mojej ale przeze mnie wykonanej.
niedziela, 11 grudnia 2011
Gorzka czekolada.
Moja ulubiona, tak jak prawdziwa gorzka czekolada.
Powstała jak już pisałam na zamówienie, ale chyba ta zostanie u mnie.
Do wykonania były potrzebne: wstążka satynowa, kula z alpaki, gliniaki od Ani (patrz poprzedni post), koraliki jablonex, pióra hawajskich ptaków.
sobota, 10 grudnia 2011
Powrót broszek origami.
Na specjalne zamówienie wróciłam do broszek origami.
Dwie, które ostatnio wykonałam bardzo mi się spodobały.
Chciałabym podziękować Pracowni-filcer za gliniaki, które od niej otrzymałam.
Dzięki pomysłowości Ani (asymetryczne dziurki) zaskoczyły mnie samoistnym ułożeniem. Po nawleczeniu formują się w dowolną stronę. No i pasują jak ulał.
Jutro całość, wreszcie udało się złapać trochę słońca, dlatego razem z Wami pobawię się zdjęciami.
piątek, 9 grudnia 2011
Kwiaty zimy już powoli wyrastają.
Ten akurat wyrósł kilkadziesiąt lat temu i zdobił jak na ironię moją letnią sukienkę.
Koraliki aż z tamtego stulecia, już wówczas straciły barwy jak stare przetarte bombki.
Tak jakoś mi się ten kwiatek skojarzył z grudniowymi grudkami ziemi, nieco przyprószonymi śniegiem.
Kontury wykonane ze srebrnego sznureczka.
Etykiety:
haft
czwartek, 8 grudnia 2011
Świąteczny karczoch.
Udało się.
Pierwsza praca na Boże Narodzenie i do tego mój pierwszy karczoch.
Jutro będzie oddany na kiermasz, mam nadzieję, że ktoś się połasi.
Dlatego też zdjęcia nocne.
Etykiety:
Boże Narodzenie,
karczochy,
przedmioty dekoracyjne
środa, 7 grudnia 2011
Żywioły feng- shui. Etapy powstawania.
Dziękuję za przychylne oceny w poprzednim poście.
Nie jestem do końca zadowolona z wyników mojej pracy, jednak bogatsza w doświadczenia.
Brak słońca na zdjęciach wpływa na odbiór pracy i odbiera kolory. Moja poprzednia ważka wykonana latem, prezentuje się znacznie intensywniej. Jeśli chcecie zajrzyjcie w etykietę- batik.
Mam nadzieję, że spodoba się osobie, dla której był wykonany. Starałam się wnieść w tą pracę zdrową i zrównoważoną energię pięciu żywiołów.
Etykiety:
batik,
feng- shui,
moje malunki,
moje projekty
wtorek, 6 grudnia 2011
Żywioły, batik feng- shui.
Batik nie dał się wykonać normalnym sposobem farbowania, dlatego kolory trzeba było nakładać małymi partiami ręcznie. Na tak małych powierzchniach bardzo łatwo o rozlanie. Z powodu braku czasu musiałam suszyć wosk i farbę na kaloryferze, co spowodowało następne utrudnienia i błędy wykonawcze.
Ogólnie jestem zadowolona. Jednak tak batik jak i filc są nieprzewidywalne. Wada czy zaleta, zależy jak to rozpatrywać.
Listopadowe zdjęcia, na których próbowałam złapać choć trochę słońca jeszcze bardziej "wyburzają" batikowe pastele.
Komentarze pozostawiam Wam.
Etykiety:
batik,
feng- shui,
moje malunki,
moje projekty
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Żywe barwy żywiołów.
Szybki szkic, chodziło tylko o rozmieszczenie kolorów.
Kolejno od lewej żywioły: drzewo, ogień, ziemia, metal, woda.
Jutro cd.
Etykiety:
batik,
feng- shui,
moje malunki,
moje projekty
niedziela, 4 grudnia 2011
Znowu żywioły...
Pół roku temu przy okazji poznawanie nowej techniki, znowu zaświtały mi w głowie żywioły.
Na początku ujęłam je w projekt.
Etykiety:
batik,
feng- shui,
moje malunki,
moje projekty
sobota, 3 grudnia 2011
Coś na szyję i nie tylko.
Sukienki, do której były stworzone te puchacze już nie ma.
Z przodu miała małą stójkę z tyłu mały dekold.
Puchacze były wiązane do tyłu.
Podobały mi się Wasze odpowiedzi.
Odpowiedź najbardziej odpowiadającą oryginałowi przysłała OLQA.
Proszę o kontakt e-mail.
Etykiety:
coś na szyję,
paski
Subskrybuj:
Posty (Atom)