środa, 9 grudnia 2015

Czapa w gwiazdki







wtorek, 8 grudnia 2015

Lśnienie smerfnej czapy.



Lśnienie powoduje podszewka czapy z wykorzystaniem mojego starego golfa.
Moje czapki muszą być ciepłe.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Gwieździście.


Najpierw zakupiły się nauszniki robocze.


Później wykonała się rozeta w kształcie gwiazdki.


Widok wewnętrzny, focony rok wcześniej.

niedziela, 6 grudnia 2015

Powiało zimą...


Czyli wreszcie coś u mnie ruszyło.
To co widzicie to oczywiście zajawka.
Powstało przypadkiem.
Przydała się rok temu zakupiona włóczka,
no i coś zakupione w markecie szwedzkim.
Czekać musiało rok.
 

Gwiazdka poniżej spowodowała moje działanie.
Dostałam ją i kolejne od mojego dziecia,
na zasadzie, chcesz to bierz, bo ja wyrzucam.
Jak zwykle było mi szkoda.





Jutro wrzucę ciąg dalszy.
Miło mi, że do mnie zaglądacie, mimo takiej rękodzielnieczej posuchy.
Jednak przyszykowałam dzisiaj bombki do obróbki.

czwartek, 3 grudnia 2015

Coś dla sroki.



To cacko jako pierwsze, właściwie dopiero na zbliżeniu widać jego kunszt.
 




Niektóre pozbawione ozdobnej zawartości.
 




Niektóre tylko udają srebrny metal, ale na zdjęciach tego się nie odróżni.
Jak widać ciąg dalszy ciąg guzikomani.
U mnie bombki się jeszcze nie robią.
Choć materiały są kupione, to jakoś same nie mogą się urzeczywistnić.
Na szczęście pomysł w głowie świta.

wtorek, 1 grudnia 2015

Znaleziska cz. I. Okazy perłowe.


Dzisiaj z perłową poświatą.
 

Dostałam to pudełeczko jakiś czas temu i nie miałam czasu zajrzeć.
Co gorsza myślałam, że to tylko zwykłe guziki.
Ostatnio zdziwiłam się, że wysypały się z niego nie lada okazy.
Przebierając zrozumiałam, że były własnością bliskiej osoby mojej przyjaciółki.
Zrozumiałam, że otrzymałam je jako zbieracz, wszystkiego co nie potrzebne,
z intencją, że dobrze je wykorzystam.
Jestem wdzięczna, bo szanowałam osobę, do której należały.
 




Ciąg dalszy nastąpi, choć nie koniecznie w serii.
Przepraszam za zdjęcia, ale słońce ostatnio nie świeci na zamówienie.

poniedziałek, 30 listopada 2015

Czasem trzeba się odciąć...


Dosłownie i, w przenośni, kiedy mamy już dość.
 


Nożyczki na pewno z setką na... karku, dziwnie powiedzieć?
Po mojej babci krawcowej.
Tną i to dobrze do dzisiaj. 
Jednak obecnie przechowywane prawie jak relikt.
Podobno nie dają się niklować i chromować.
Może ktoś odpowie dlaczego?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...